Kiedyś nie lubiłam poniedziałków. Połykałam drewniany kołek, gdy w pociągach pełnych tęsknoty odjeżdżały marzenia. Na torach gubiłam łzy. Zabierałam ze sobą tylko wspomnienia, parę zdjęć i zapach miłości zamknięty w czarnej walizce. Otwierałam ją dopiero wieczorem...
Dziś kupuję chrupiący chleb. Zaciągam się życiem... Nie budź. Nie szczyp. Nie daj mi znów uwierzyć w zmierzch.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pociągi do nikąd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pociągi do nikąd. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
wtorek, 22 kwietnia 2014
dziś
Miesiące strzelają jak błyskawice. Trochę huku i nie ma, znika iskra, strach. Wszystko złudzeniem. Zima już taka nie moja, jesień sto lat temu przebrzmiała. Pociągi zabrały z sobą szare maski, twarzami tego nazwać nie można.Nic z tego było prawdziwym wierszem. Głowy wycięte ze zdjęć, odcięte fragmenty ręki, nogi, nerki. Jedna cała postać. Segreguje śmieci, segreguje wspomnienia. Sprzedaje ludzi, za parę dolarów, za bilet w jedną stronę, za cztery spotkania, za wstyd spalony w popielniczce.
Herbata nocą, wódka za dnia. Popatrz w lustro i wypij więcej. Włóż rękę między żebra i poszukaj serca.
"Byłam śniegiem w lipcu, amunicją na Placu Świętego Piotra. Jestem wiarą w sens w bezsensie. Uwierzyłam jutro. Zapomniałam wczoraj"(cytat K.K.)
Herbata nocą, wódka za dnia. Popatrz w lustro i wypij więcej. Włóż rękę między żebra i poszukaj serca.
"Byłam śniegiem w lipcu, amunicją na Placu Świętego Piotra. Jestem wiarą w sens w bezsensie. Uwierzyłam jutro. Zapomniałam wczoraj"(cytat K.K.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)