Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 października 2014

crovazon

Uwielbiam połączenia face to face.Wtedy czuję. I wiem, że to true. A nie urojenie. Urojenia zostawmy chorym psychicznie. Ewentualnie może mi się świat zakołysać. Po procentach.
To będzie hit imprezy. Drink crovazon.

poniedziałek, 13 października 2014

zeszłoroczny śnieg

Minister kultury wszelakiej przefarbował się na świński blond.
Tymczasem w Kauflandzie sprzedają już Mikołaje.

piątek, 25 kwietnia 2014

chodnik

Jestem sama. Sama siebie odwiedzam. Ostatnio odwiedziłam siebie o 22.45. Odwiedzę siebie znów za dziesięć minut, zapytam co słychać. Znudzona wyjdę. By wrócić za minut pięć.

środa, 23 kwietnia 2014

zasadzka

Co byłoby gdyby rozciąć niebo? Szybkim ruchem, niespodzianie. Rozciąć. Zranić. W zasadzie niewiele mamy do stracenia, dziurawi się przecież wszystko: ser w plasterkach, drogi, pamięć, a nawet skarpetki. I byłaby sobie dziura w niebie wielkości parasolki. Można by zbadać ukrwienie nieba, żyły, aorty, rzeki krwi, morza czerwonych łez. Boga zaprosić na spacer, na kawę. Polizać chmury jak cukrowe lizaki. No i co z Aniołami? Gubiłyby piórka. Czasem obcasy za niskich Anielic spadałyby gradem na ziemię. A swoją drogą ciekawe, czy taki Anioł, potykając się o dziurę w niebie, rzuci kurwą? Nadsłuchiwałabym łakomie z ziemi. Ja bym rzuciła. Pewnie dlatego Aniołem to ja raczej nie zostanę…

wtorek, 22 kwietnia 2014

19.20

żaba w żakiecie no nie wiem nie wiem
żenada w żyłach
żal że żebranie
żaluzja przepraszam aluzja 
żółty żagiel na po żegnaj
żałoba na różowo
żałosne żarcie by żądza
żądło żelazko żmija żeliwa
żeński żigolo
żerowanie żywicy

czwartek, 10 kwietnia 2014

piątek, 31 stycznia 2014

wszystko płonie

Wszystko płynie? Bzdura. Wszystko płonie. Oddechy, pocałunki, rozmowy o wszystkim i o niczym, dotyk, krzyk, spacer bez psa, noc bez snu, cienie na ścianie. Wszystko gaśnie w sekundzie. Wyczerpuje się woda w butelce, serek w opakowaniu, cierpliwość dla głupoty. Nic nie trwa wiecznie. Gasną świeczki. Spalają się parapety.
Wiesz? Kiedyś lepiłam kulki z chleba.