piątek, 30 maja 2014

Maska

Narysuję dla ciebie motylka i słoneczko złote. Kwiatuszki. Uśmieszki. Och, jak mi dobrze! Rozpływam się na ścieżkach, majaczę, wybieram sobie zwierzątko, którym chcę być. Nie szczekam za tobą....
Nie płaczę. Mam schemat działania sprawny. Sprawdzony...
Daję czas. Tydzień. Dwa. Miesiąc. Dwa... W zależności od kaprysu, nastroju, chwili, rodzaju sprawy. Kiedy nadchodzi odpowiedni moment. Kiedy ogarnia mnie wścieklizna i ochota na seksik. Chwytam komórkę do ręki i wypisuję do ciebie wiadomości tekstowe:
"I jak tam? Przeszło ci już?", "Nie traćmy czasu na gniewy, słoneczko tak pięknie świeci", "Minęło już odpowiednio dużo czasu?" "Myślę ostatnio ciepło, przez dwa miesiące tylko zimno i źle, ale dziś myślę ciepło...". 
Lubię tak tobą manipulować. Mydlinami oczy zasłaniać. Kłamstwo i blef to moja specjalność. I nigdy nie żałuję i nie mam wyrzutów sumienia.


***
Zaobserwowano ostatnio działanie tego typu żenujących schematów. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie - niech ucieka....

puzzle

Bo wszystko to czasem sprawia wrażenie wycinanki. Pokój wycięty z tamtego życia, co porzucone pulsuje cicho za plecami. Lampa, zasłony, kontakty. Stół. I filiżanki jak z Anglii. Co ludzie powiedzą, tak drży mi ręka. Nie nawykłam do takiej ilości kawy i ciepła. Do tego prawdziwy pomidor. Smak prawdy i zdjęcia z głowami. Epicentrum wycinanki zajmują oczy, usta, dłonie i cała reszta. Jak z katalogu. Tak bardzo tu nie pasujesz, łamiesz zasady biciem serca. Tak bardzo przylegasz i szczęściem wtapiasz się w dywan. Kolejne krople kleju wylane na fundamenty.

czwartek, 29 maja 2014

różowy szalik

Chwytam rzeczywistość za rogi. Nie bawię się w panią przedszkolankę. Mówię głośno, wyraźnie. Nie sypię cukrem pod łóżkiem. W łóżku wyjątek. Mydlinami usuwam brud z dłoni. Za bardzo szanuje oczy innych. Nie będę zachwycać się pięknem kwiatków, kiedy pod nogami leży gówno. Drzewo to drzewo. Smród to smród. Kłamstwo to kłamstwo. Trawa to trawa.
A tak w ogóle to straszna ze mnie romantyczka.Z lampionami w oczach. I dotykiem od którego przewraca się niebo.

wtorek, 27 maja 2014

kiedyś

Kiedyś wypatrywałam dymu, wiedziałam wtedy że jest. Dziś zasłaniam łzy eyelinerem. Czarna powłoka rzęs chroni przed wrażliwością. Obiera ze skórki cebulę. I jeszcze wiecznie głuchy telefon.

Kiedyś miałam nie swoje dłonie i kawałek ogródka. Tam zawsze był łubin.

poniedziałek, 26 maja 2014

muzycznie odlot

Fly. Po prostu fly.


with you


Czasem nie rozumiem motyli. Za cholerę.

czwartek, 22 maja 2014

przydatność

Nadaję się tylko pocztą. Otwórz mnie. Czytaj. Zachłannie rozsyp głoskami po swoich ustach.

gramatyka

Przychodzisz do mnie szeptem. Nie rozpaczam Cię między palcami. Nie czuję zimna. Po drodze omijasz wszystkie światła latarni. Tylko to co pod górkę smakuje spełnieniem.  
Czekam jak panel nieprzydatny w pojedynkę. Skrzypienie serca dowodzi istnienia wiosny. Oto cała ja.
Odmieniam drogi przez przypadki. Słońca przez osoby. Stopniuję zapach. Pachnie, bardzo pachnie, odurzasz.

czwartek, 15 maja 2014

marzenie

I chciałoby się uciec. Zamknąć laptopa. Odłożyć myśli na półkę jak strzykawkę po zastrzyku. Biegnijmy za horyzont. Łapać chwile w album serca.
Tam nawet powietrze oddycha za Ciebie. I za mnie. Łatwiej. Piękniej. Lepiej.

wtorek, 13 maja 2014

white sunrise

Chyba nigdy nie zrozumiem ludzi. Oszukują. Kłamią. Zwodzą. Obiecują bez w styczniu. I żonkile na Boże Narodzenia. Przyjadę. Pójdę. Zrobię. Załatwię. Chyba Cię na szaro. A potem jeszcze dowalić mailem. Słów ślinotokiem. Mam wkurwa. Mam zmęczone oczy. I jeszcze brakuje kredki w odcieniach szarości. Za to z brokatem.
White sunrise poprawia humor. Z przypadku woda toaletowa. Pasuje mi.

ps i jeszcze wracam do domu cała i niezdrowa na umyśle. Bywa.

piątek, 9 maja 2014

bez

w bez czasie

wtorek, 6 maja 2014

przypływ

Może istnieje milion błahych powodów, dla których co nocy śni mi się. Może to maj, a może styczeń. Może tramwaj numer 16, którym codziennie jeździło moje niebo. Może kasztany. Może zapach mydła o smaku lipy. Może… Kiedy wszystko się dzieli na dwa i mnoży przez dwa. Uczucie.

niedziela, 4 maja 2014

nowe

Zardzewiałe kłódki. Łóżka z powyłamywanymi nogami. Zagubione furtki. Odcięte głowy. Na kwiecistych, majowych polanach zdychają fałszywe misie. Windy wożą tylko w dół. Samotne sportsmenki udają życie. Parkingi łakną detergentów.
Mam dziś ocean myśli. Nie trywializuj magii w przypadki. Może wszystko jest po coś. Posłuchaj powietrza. Pachnie nowe...Kiedy nadchodzi świt z dobrym wspomnieniem nocy.


czwartek, 1 maja 2014

kolory

Pada biały deszcz. To drzewa jeszcze płaczą przedwcześnie utraconymi płatkami. Dopiero maj, a już bez.
Przykładasz mi biały kompres do serca. Na pasach ruchliwej ulicy. W szaro-burej cudownej rzeczywistości.
Lubię biały, a serce mam przecież czerwone.