poniedziałek, 17 listopada 2014

refleksje

Refleksja wieku:

cieszę się, że jesteś. 

wtorek, 11 listopada 2014

love

Bo miłość nie jest racjonalna. Na całe, kurwa, szczęście! 

-Janusz Leon Wiśniewski

środa, 5 listopada 2014

stan


Kiedy tracę kontrolę nad powiekami...

sobota, 25 października 2014

crovazon

Uwielbiam połączenia face to face.Wtedy czuję. I wiem, że to true. A nie urojenie. Urojenia zostawmy chorym psychicznie. Ewentualnie może mi się świat zakołysać. Po procentach.
To będzie hit imprezy. Drink crovazon.

czwartek, 16 października 2014

inna kobieta

Morcheeba - Gimme Your Love

inna kobieta...

poniedziałek, 13 października 2014

zeszłoroczny śnieg

Minister kultury wszelakiej przefarbował się na świński blond.
Tymczasem w Kauflandzie sprzedają już Mikołaje.

niedziela, 12 października 2014

jaśniej niż słońce

Nie mogę przestać się uśmiechać. Bo uśmiechasz się Ty... Zarażasz uśmiechem, pokonujesz uśmiechem, obezwładniasz uśmiechem. Kiedy się uśmiechasz, świat nabiera barw. Śmieją się Twoje usta, oczy, a nawet włosy...
Jest pięknie.

i jeszcze trochę muzyki... 

In The Valley Below - Peaches

ulubione

Chodź, pocałuję cię tam, gdzie się kończysz i zaczynasz, chodź, pocałuję cię w trzecie oko, chodź, pocałuję cię w czoło, w głowę, w stopę, w pępek, w kolano, w knykieć, w sutki, w pępek, w duszę, chodź, pocałuję cię w twoje serce. Na dzień dobry. Na dobranoc. Na zawsze. Na nigdy. Na teraz. W samo serce.

- Jakub Żulczyk

sobota, 11 października 2014

szaleństwo

- Co to jest szaleństwo?
- Szaleństwem byłoby Ci odmówić...

piątek, 10 października 2014

smak

Wszystkie Twoje łyżki mają szczęście.

poniedziałek, 6 października 2014

kubek smaku

Lubię pić herbatę z kubka, który mam od Ciebie.

sobota, 4 października 2014

ciepła jesień

Wieczór autorski niesamowicie się udał. Delikatne zdenerwowanie wymieszane z okładką nowej książki. Przyjemnie przeżywać takie chwile. Być blisko, podziwiać, móc się zauroczyć...
Lubię wracać jesienią. Wtedy jest tak... ciepło...

wtorek, 15 lipca 2014

z Tobą

Południe. Północ. Półświt. Jest mi pełnia.

czwartek, 26 czerwca 2014

trochę inna bajka

Rzecz dzieje się na łące. Pośród kwiatów, latawców, krasnoludków. Zapach powietrza. Motyle tańczą. Powodzie kwiatów i tęcza zmysłów. Tam gdzie prowadzą uderzenia serca. W wyimaginowanych siatkach na motyle leżą kamienie koloru jesiennych liści. Potoki czułości słownej płyną nieprzebranie. Tam zjawił się dnia pewnego książę. Cudowny książę jak z bajki. Bo przecież to bajka. Książę myśli: "Ja jak z bajki, sceneria też jak z bajki. Pięknie i pachnie. Tu musi się kryć księżniczka lub jakaś nimfa czy driada." Już w swych myślach łapie wybrankę w ramiona, całuje, kocha i myśli, że ze szczęścia skona. Wtem słyszy odgłos w krzakach polany. To ona!!! Na pewno ona!!! Książę zamyka oczy i czeka na jej ciepły dotyk..... słyszy jak się zbliża... jak mruczy...... Łapie niecierpliwie w ramiona i czuje na swej twarzy dotyk ciepłego oddechu... języczka, języka, wielkiego języka?  ozora??? Ozora!!! Pragnął książę miłości, ciepła, czułości. A wylądował w ramionach najzwyklejszej... krowy. Jedynej mieszkanki łąki.
ps Na pamiątkę. Gówno. Na bucie.

wtorek, 24 czerwca 2014

różowy

Nie rozumiem szklanki. Ani czerwonego smoka. Zbyt twardo chodzę po ziemi. Tylko raz jeden zwariowałam. W ciągłości do dziś. Do jutra. Do srebrnych nitek czasu.

telegram

happy
love
kiss me
now

czwartek, 12 czerwca 2014

z o.o.

Ponoć każdemu człowiekowi odpowiada jakieś zwierzę. Wybieramy, utożsamiamy się. Puszysty kot, ogromny słoń, głupi osioł. A nawet koń. Myszki, ptaszki, żuczki. Niektórzy chcieliby być psem. A wychodzi suka. Bywa.

piątek, 6 czerwca 2014

za blisko

"Jesteś za blisko, by się śnić" śpiewała Kayah. Nieprawda. Każdej nocy czuję Twój język.
Raised By Swans "How Do These Hearts Unfold"

wtorek, 3 czerwca 2014

Nienasycenie

Zachciało mi się bloga. Inaczej. Jak dawno temu w paski. A przecież lubię maki. Lecą sobie właśnie w kanale reklamowym i kuszą wolnością. Obietnice też lubię. Słowa na przekór deszczom. I wiatrom w oczy.
Potem gotuję obiad. Dorzucam przyprawy. Dla smaku. Z serca. W menu dziś ragu. Kiedyś marzyłam o własnej knajpie. Z sofami. Świecami. I zawsze świeżymi kwiatami. Nie zostałam Gesler. Drugą Gesler. Ani nawet dwudziestą. Zielarką też raczej nie zostanę. Przyszło mi się z tym pogodzić. Zupełnie nie mam ręki do kwiatów. Za to mam głowę w chmurach. Serce na talerzu. Rudego kota. I nieskończone pokłady miłości.

Koraliki

Tylko Ty znasz każdy mój krok. Moje myśli. Oddechy. Wiesz, jak wyglądam, kiedy wstaje i kiedy makijaż zlał się z wódką. Wiesz, jak zasypiam znużona, upada mi ołówek. Jak kładę się nad ranem z poduszką pełną słów. Między nami już tyle nocy dzielonych na dwa. Nieprzespane świty. I wiesz, dlaczego ich nie przesypiam. Tylko Ty słyszysz mój płacz, kiedy nie mam siły odkleić się od podłogi. Słyszysz mój krzyk w niebo. Z bezradności. I rozkoszy. Bo język. Bo usta. Bo nie ogarniam piękna. Jesteś w pulsie miasta. Bijącym sercem gwarliwych ulic. Gdy ludzie w Manufakturze. Głośna muzyka na imprezie. I truskawki na rynku. Płyniesz mi w żyłach. Krwią zmieszaną z alkoholem, gdy przesadzam. Uderzasz rumieńcem w za głośnym śmiechu w restauracji. Gafą na ulicy. Potknięciem w teatrze. Wiesz, jak śpiewam. A raczej fałszuję. Wiesz, jak tańczę. Jak się śmieję. Jak wykrzywiam stopę. Jak słodko potrafię pieprzyć. A pieprzem posypać rany. Oswajasz moje demony, duchy przeszłości. Przyszłości. Całą mnie znasz na pamięć. A wciąż tyle do powiedzenia. A wciąż studnia. A wciąż za mało koralików wspólnych dni.

Minipop - Precious

poniedziałek, 2 czerwca 2014

heroina

Zdecydowanie najsilniejszym nałogiem jest człowiek.


niedziela, 1 czerwca 2014

made in heaven

Końcówki Twoich włosów lubią mnie.

piątek, 30 maja 2014

Maska

Narysuję dla ciebie motylka i słoneczko złote. Kwiatuszki. Uśmieszki. Och, jak mi dobrze! Rozpływam się na ścieżkach, majaczę, wybieram sobie zwierzątko, którym chcę być. Nie szczekam za tobą....
Nie płaczę. Mam schemat działania sprawny. Sprawdzony...
Daję czas. Tydzień. Dwa. Miesiąc. Dwa... W zależności od kaprysu, nastroju, chwili, rodzaju sprawy. Kiedy nadchodzi odpowiedni moment. Kiedy ogarnia mnie wścieklizna i ochota na seksik. Chwytam komórkę do ręki i wypisuję do ciebie wiadomości tekstowe:
"I jak tam? Przeszło ci już?", "Nie traćmy czasu na gniewy, słoneczko tak pięknie świeci", "Minęło już odpowiednio dużo czasu?" "Myślę ostatnio ciepło, przez dwa miesiące tylko zimno i źle, ale dziś myślę ciepło...". 
Lubię tak tobą manipulować. Mydlinami oczy zasłaniać. Kłamstwo i blef to moja specjalność. I nigdy nie żałuję i nie mam wyrzutów sumienia.


***
Zaobserwowano ostatnio działanie tego typu żenujących schematów. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie - niech ucieka....

puzzle

Bo wszystko to czasem sprawia wrażenie wycinanki. Pokój wycięty z tamtego życia, co porzucone pulsuje cicho za plecami. Lampa, zasłony, kontakty. Stół. I filiżanki jak z Anglii. Co ludzie powiedzą, tak drży mi ręka. Nie nawykłam do takiej ilości kawy i ciepła. Do tego prawdziwy pomidor. Smak prawdy i zdjęcia z głowami. Epicentrum wycinanki zajmują oczy, usta, dłonie i cała reszta. Jak z katalogu. Tak bardzo tu nie pasujesz, łamiesz zasady biciem serca. Tak bardzo przylegasz i szczęściem wtapiasz się w dywan. Kolejne krople kleju wylane na fundamenty.

czwartek, 29 maja 2014

różowy szalik

Chwytam rzeczywistość za rogi. Nie bawię się w panią przedszkolankę. Mówię głośno, wyraźnie. Nie sypię cukrem pod łóżkiem. W łóżku wyjątek. Mydlinami usuwam brud z dłoni. Za bardzo szanuje oczy innych. Nie będę zachwycać się pięknem kwiatków, kiedy pod nogami leży gówno. Drzewo to drzewo. Smród to smród. Kłamstwo to kłamstwo. Trawa to trawa.
A tak w ogóle to straszna ze mnie romantyczka.Z lampionami w oczach. I dotykiem od którego przewraca się niebo.

wtorek, 27 maja 2014

kiedyś

Kiedyś wypatrywałam dymu, wiedziałam wtedy że jest. Dziś zasłaniam łzy eyelinerem. Czarna powłoka rzęs chroni przed wrażliwością. Obiera ze skórki cebulę. I jeszcze wiecznie głuchy telefon.

Kiedyś miałam nie swoje dłonie i kawałek ogródka. Tam zawsze był łubin.

poniedziałek, 26 maja 2014

muzycznie odlot

Fly. Po prostu fly.


with you


Czasem nie rozumiem motyli. Za cholerę.

czwartek, 22 maja 2014

przydatność

Nadaję się tylko pocztą. Otwórz mnie. Czytaj. Zachłannie rozsyp głoskami po swoich ustach.

gramatyka

Przychodzisz do mnie szeptem. Nie rozpaczam Cię między palcami. Nie czuję zimna. Po drodze omijasz wszystkie światła latarni. Tylko to co pod górkę smakuje spełnieniem.  
Czekam jak panel nieprzydatny w pojedynkę. Skrzypienie serca dowodzi istnienia wiosny. Oto cała ja.
Odmieniam drogi przez przypadki. Słońca przez osoby. Stopniuję zapach. Pachnie, bardzo pachnie, odurzasz.

czwartek, 15 maja 2014

marzenie

I chciałoby się uciec. Zamknąć laptopa. Odłożyć myśli na półkę jak strzykawkę po zastrzyku. Biegnijmy za horyzont. Łapać chwile w album serca.
Tam nawet powietrze oddycha za Ciebie. I za mnie. Łatwiej. Piękniej. Lepiej.

wtorek, 13 maja 2014

white sunrise

Chyba nigdy nie zrozumiem ludzi. Oszukują. Kłamią. Zwodzą. Obiecują bez w styczniu. I żonkile na Boże Narodzenia. Przyjadę. Pójdę. Zrobię. Załatwię. Chyba Cię na szaro. A potem jeszcze dowalić mailem. Słów ślinotokiem. Mam wkurwa. Mam zmęczone oczy. I jeszcze brakuje kredki w odcieniach szarości. Za to z brokatem.
White sunrise poprawia humor. Z przypadku woda toaletowa. Pasuje mi.

ps i jeszcze wracam do domu cała i niezdrowa na umyśle. Bywa.

piątek, 9 maja 2014

bez

w bez czasie

wtorek, 6 maja 2014

przypływ

Może istnieje milion błahych powodów, dla których co nocy śni mi się. Może to maj, a może styczeń. Może tramwaj numer 16, którym codziennie jeździło moje niebo. Może kasztany. Może zapach mydła o smaku lipy. Może… Kiedy wszystko się dzieli na dwa i mnoży przez dwa. Uczucie.

niedziela, 4 maja 2014

nowe

Zardzewiałe kłódki. Łóżka z powyłamywanymi nogami. Zagubione furtki. Odcięte głowy. Na kwiecistych, majowych polanach zdychają fałszywe misie. Windy wożą tylko w dół. Samotne sportsmenki udają życie. Parkingi łakną detergentów.
Mam dziś ocean myśli. Nie trywializuj magii w przypadki. Może wszystko jest po coś. Posłuchaj powietrza. Pachnie nowe...Kiedy nadchodzi świt z dobrym wspomnieniem nocy.


czwartek, 1 maja 2014

kolory

Pada biały deszcz. To drzewa jeszcze płaczą przedwcześnie utraconymi płatkami. Dopiero maj, a już bez.
Przykładasz mi biały kompres do serca. Na pasach ruchliwej ulicy. W szaro-burej cudownej rzeczywistości.
Lubię biały, a serce mam przecież czerwone.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

poniedziałek

Kiedyś nie lubiłam poniedziałków. Połykałam drewniany kołek, gdy w pociągach pełnych tęsknoty odjeżdżały marzenia. Na torach gubiłam łzy. Zabierałam ze sobą tylko wspomnienia, parę zdjęć i zapach miłości zamknięty w czarnej walizce. Otwierałam ją dopiero wieczorem...
Dziś kupuję chrupiący chleb. Zaciągam się życiem... Nie budź. Nie szczyp. Nie daj mi znów uwierzyć w zmierzch.

sobota, 26 kwietnia 2014

deszcz

Lubię deszcz. Mokre włosy. Krople na twarzy. Kaptury.
Lubię deszcz. Niespodziewany jak wyznanie.
Lubię deszcz. 
I romantyzm.

piątek, 25 kwietnia 2014

chodnik

Jestem sama. Sama siebie odwiedzam. Ostatnio odwiedziłam siebie o 22.45. Odwiedzę siebie znów za dziesięć minut, zapytam co słychać. Znudzona wyjdę. By wrócić za minut pięć.

środa, 23 kwietnia 2014

szaleństwo na parkingu

Kiedy znów pójdziemy na parking? Spodobało mi się. Nie sądziłam, a jednak. Parking pod Realem, pod Tesco i wszystkie inne parkingi świata od dziś nasze! Odkrywanie nieznanego, wycieczki w głębiej... Kreci mi się w głowie, samochody wirują. Nie mogę się skupić, powiedzieć właściwie, choć próbuję i próbuję. Spodobała mi się ta zabawa… Choć nadal myli mi się Honda z Hyundai’em, a Seat z Suzuki. Kiedy pójdziemy znów rozpoznawać marki samochodów? :)))))

zasadzka

Co byłoby gdyby rozciąć niebo? Szybkim ruchem, niespodzianie. Rozciąć. Zranić. W zasadzie niewiele mamy do stracenia, dziurawi się przecież wszystko: ser w plasterkach, drogi, pamięć, a nawet skarpetki. I byłaby sobie dziura w niebie wielkości parasolki. Można by zbadać ukrwienie nieba, żyły, aorty, rzeki krwi, morza czerwonych łez. Boga zaprosić na spacer, na kawę. Polizać chmury jak cukrowe lizaki. No i co z Aniołami? Gubiłyby piórka. Czasem obcasy za niskich Anielic spadałyby gradem na ziemię. A swoją drogą ciekawe, czy taki Anioł, potykając się o dziurę w niebie, rzuci kurwą? Nadsłuchiwałabym łakomie z ziemi. Ja bym rzuciła. Pewnie dlatego Aniołem to ja raczej nie zostanę…

tej nocy boli mnie głowa

Nadszeptem mi jesteś ponad wszystkie parki, powietrza i migotania zegarów.
Bierzesz mnie za rękę, błogosławisz kawę. Czy wiesz o czym śni niebo?

ps Żelazne kłódki spalonych mostów sięgają dna.
Daj mi drinka. Daj mi powód. To już za pięć minut kamień.

wtorek, 22 kwietnia 2014

19.20

żaba w żakiecie no nie wiem nie wiem
żenada w żyłach
żal że żebranie
żaluzja przepraszam aluzja 
żółty żagiel na po żegnaj
żałoba na różowo
żałosne żarcie by żądza
żądło żelazko żmija żeliwa
żeński żigolo
żerowanie żywicy

dziś

Miesiące strzelają jak błyskawice. Trochę huku i nie ma, znika iskra, strach. Wszystko złudzeniem. Zima już taka nie moja, jesień sto lat temu przebrzmiała. Pociągi zabrały z sobą szare maski, twarzami tego nazwać nie można.Nic z tego było prawdziwym wierszem. Głowy wycięte ze zdjęć, odcięte fragmenty ręki, nogi, nerki. Jedna cała postać. Segreguje śmieci, segreguje wspomnienia. Sprzedaje ludzi, za parę dolarów, za bilet w jedną stronę, za cztery spotkania, za wstyd spalony w popielniczce.
Herbata nocą, wódka za dnia. Popatrz w lustro i wypij więcej. Włóż rękę między żebra i poszukaj serca.
"Byłam śniegiem w lipcu, amunicją na Placu Świętego Piotra. Jestem wiarą w sens w bezsensie. Uwierzyłam jutro. Zapomniałam wczoraj"(cytat K.K.)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

prostota

Doceniam oddech.

środa, 16 kwietnia 2014

e- motka

Czasem nawet nie marzę. Czasem spełnia się niewypowiedziane. :) 

Dygresja: Za oknem atrament, na którym zawisła lampa z Ikei. Wygrywa konkurencje z księżycem. A ja dalej nie posiadam zegara ściennego.

ps dziękuję...

czujność

Jestem czujna. Jestem bardzo czujna. Wielki Piątek zapalił mi czerwone światło w głowie. Potrójna czujność.

ps w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone...

niedziela, 13 kwietnia 2014

trudne sprawy

Na naszym osiedlu życie nabiera rumieńców.
Znika Bezdomna Jolka. Pojawia się Naćpana Lesbijka z Pieskiem i Pijana Gosia z Avonu.
Kolorowo.

impreza na 4

Dawka procentów odsłania prawdziwe "ja", prawdziwą twarz.
Typy poalkoholowe:
Typ 1- słodko-pocieszny- uśmiecha się, opowiada historie, tańczy, bawi się, nawet jak przesadzi jest w tym słodko-zabawny
Typ 2- własny świat - przestaje zwracać uwagę na ludzi, jest w swoim świecie, tańczy sam, pije sam, wychodzą na jaw aspołeczne zachowania
Typ 3- szczerość w twarz- mówi, co myśli, nic nie ukrywa, nie podlizuje się, nie zachowuje pozorów
Typ 4- wredna żmija- spada maska życzliwości i wrażliwości, na maksa chleje, na maksa wredność sieje, typ zainteresowany tylko własnym ego

sobota, 12 kwietnia 2014

odliczanie

Inaczej smakuje powietrze, kiedy się na coś czeka. Przyjemnego...


piątek, 11 kwietnia 2014

wprost o brudzie

Prawdziwa higiena osobista to nie kupowanie drogich, firmowych ubranek i bucików i perfum po 400 złotych. Prawdziwa higiena to umycie zębów szczoteczką i pastą do zębów po wymiotowaniu i poranne mycie zębów, a nie zjadanie centymetrowego osadu razem ze śniadaniem.
Smacznego.

czwartek, 10 kwietnia 2014

dom

Nocami wracam od siebie. Mija mnie kosmetyczka, zieleniak i pasjonat zwierząt. Kosmita sprzedaje drogo, Kazia rozdaje przepisy, a czarna grzywka pyta czy dziś wieje. Znam tu każdą płytkę chodnika, każde załamanie nieba. W czarnych jak bez kałużach przeglądają się latarnie. Dziewczyna przechyla tanie wino, a żywopłoty przytulają zakochanych.
Kiedyś lubiłam zaglądać ludziom w okna, zazdrościć powietrza. I światła. Wyobraźnia wieszała zasłony, a po mieszkaniu przechadzał się kot. Dziś wracam nocami do siebie. Kuchnia pachnie jakby już na zapas. Mruczy prywatne futro. A ja wyglądam przez balkon. Na drugą połowę serca.
Marzenia się spełniają. Jutro uwierzę w cuda.


kolejny raz w tobie

A jeśli się zakocham? Po raz kolejny, tysięczny, tak samo i za każdym razem inaczej. A jeśli nie będę mogła na Ciebie patrzeć? Z nadmiaru piękna. 

pływanie

kajak

wtorek, 8 kwietnia 2014

maglina

Siedzę sobie pośrodku nocy. Przypodłogowe listwy spoglądają na mnie z góry.
Czerwona pustynia kącika oka płacze. Nie lubi wiosny. A ja nie lubię zimy. Tak oto wpadam w konflikt z własnym ciałem.
Zasłony czekają na nożyczki i okno na świat. W firankach zawiesiła się noc i wyrywa czarne dziury neonami miast. Nie mam białej nici. Tylko zielony kordonek.
Wiosną kocha się nałogowo.
Z robótek ręcznych wolę jedwab pod palcami. Nie używam igieł. Do ty tkanie...

niedziela, 6 kwietnia 2014

romantyzm z pogranicza parkingu

Miejsce akcji: Paryż, parking, ciasny samochód (za oknami noc, nie widać nic)

Paryżanka: Podoba cię się Paryż? Zobacz jak romantycznie!

Gość: Ale jest noc i...

Paryżanka: Ciii... No prawda, że cudownie!!! To najbardziej romantyczne miejsce na świecie!!! Ale ty chyba nigdzie nie chcesz iść? Zwiedzać? Bo i po co, jestem ja i to Ci wystarczy. Jesteśmy w Paryżu... Tutaj parkingi smakują inaczej! Ten jest bardzo fajny, nikt tu nie przyjdzie, nie zobaczy nas. Specjalnie taki wybrałam. No przecież wiem, że się cieszysz!

Gość: Ja chcę...

Paryżanka: No wczuj się w klimat! Zobacz, ubrałam sukienkę i kapelusz.
Mam pomysł zapalimy sobie. Cyganeria z nas taka francuska. Hihi...

Gość: Nie lub...

Paryżanka: A Ty jesteś! Zatańczyłabym dla Ciebie, ale trochę tu ciasno. No dobra mogę się trochę powyginać! Hmmmmmm... Oj ale mam ochotę..... Hmmmmm....... Ty francuski łobuzie! W ogóle to nie traćmy czasu na rozmowę!

Akcja lepiej przeniesie się poza granice dusznego, zadymionego wnętrza, gdzie następuje pospieszny seks. Popatrzmy lepiej w niebo i tę parę, co spaceruje pobliskim skwerkiem. I życzenia wypowiada z delikatnym muśnięciem dłoni.

Tymczasem w samochodzie. Po.

Paryżanka: Jezu! jaka ja jestem romantyczna i wrażliwa...

czwartek, 3 kwietnia 2014

fotodziennie

Komórka serca.
Klisze rzeczywistości. Szaro. Buro. Kolorowo.
Zwyczajnie. Prosto. Mojo.

Mój drugi blog: fotodziennie

wtorek, 1 kwietnia 2014

vabank



"Było warto oszaleć dla tych uszytych z pozłacanej waty sekund."
                                                                                                                           J. Żulczyk

poniedziałek, 31 marca 2014

chwytam dzień

Wiosna uderza w moje okna. W jeszcze zacieki po zimie, jeszcze kurz i spaliny. Przejrzyste powietrze, promienie słońca, soczysta zieleń się buja.... Stop! Bujaj się. Flak bez oleju.
Bez słów.
Tylko niezapominajki mojego spojrzenia. Nie pieprzę wiosny. O wiośnie. Ewentualnie wiosną.
Chwytam dzień za rękę i idę z Tobą w bezkresne zawsze. W jutro. W środę. W za miesiąc. W bez z...

poniedziałek, 24 marca 2014

bajka

Narysuję dla Ciebie łóżko. Cztery nogi, materac wygodny. Duża ilość prześcieradeł. Białych oczywiście.
Nad łóżkiem powieszę obrazek. Złudzenie miłości.
Narysuję dla Ciebie łóżko. Drogą w bąbelkach mydlin Cię tam zaprowadzę.
Ułożę Cię na prześcieradłach i będę Cię lizać językiem o smaku mentolowych papierosów. Popielniczka jeszcze "pachnie" dymem.
A potem pójdę. Odjadę z pierwszym lepszym fagasem. Prosto na Wyspy Kanaryjskie.

sobota, 22 marca 2014

kilka prawd o rewolucji

Natrętny język sapie jak pies. Do budy... nie posłucha...
Natrętny ślinotok po polsku nie rozumie... i kiedy mówi się "NIE" to niucha...
A wszystko powinno być miłe jak kot. Ciepłe, puszyste, serdeczne...


czwartek, 13 marca 2014

zaskoczenie chodnika

Życie potrafi zaskakiwać. Płata figle. Zastawia zasadzki. A może tak miało być?

niedziela, 23 lutego 2014

ocean

Usztywniam palec. Nie pamiętam nawet, jak go łamię. A Ty czasem robisz głupie głupoty. Jak dobrze, że jest bandaż i miłość.
Rozczulają mnie miejsca, w których jeszcze nigdy nie byłam. Rozczula wiatr na schodach. A Ty czasem się gubisz w przeciągach. Jak dobrze, że jest lina mojej dłoni i prosty chodnik do Ciebie.

pusta kartka


piątek, 14 lutego 2014

prawie wiosna



prawie wiosna
prawie szara Łódź

ps w oknach kamienic też widać niebo
wystarczy się przyjrzeć

wtorek, 11 lutego 2014

magiczna kraina Geofryny

W magicznej krainie Geofryny
magiczne słowa dobranych na wskroś dobitnie internacjonalnie intelektualnie słów.
Zagraj ze mną w totalizator słownikowy
może zrozumiesz, gdzie zaczynają się prześwity zaróżowionych motyli w korytarzach rozmyślań.
W gąszczu impulsów elekromagnetycznych Geofryna chwyta za warkocz i wali mordą papier wiolinowy.
Czy to już biegunka? a
telefon komórkowy schowany w bieliźniarce.
Do czasu ślinotoku luster, bo
Geofryna kocha swoje usta, oczy, ręce, stopy, mały zgniły paznokieć przy łokciu też.
W wrzeniach powietrza podbródkiem figlarnie podpierasz wszechświat,
nie patrz tak zalotnie. Świt już leczy się z złamania karku na głowę.
Patrz strona 34. Gdy Ci smutno, gdy Ci źle pele pele ple ple.

piątek, 7 lutego 2014

inaczej

 
Zmiana planów.

czwartek, 6 lutego 2014

noc o 18

W świetle latarni czytam słońce.

kiedyś była zima




Katowice, Park T. Kościuszki 

fusy

Znamy się tylko z profilówki. Zgrabnie operujesz nożyczkami, wycinając wspomnienia. Amputacja kawałka ściany. Amputacja lewej ręki kuchni.
Pokruszyła się herbata w za ciasnym kubku. Połamały schody w bloku bez wind do zrozumienia. Szczerości nigdy nie było. Zostały tylko srebrne serduszka w wannie, której nie mam.

poniedziałek, 3 lutego 2014

analiza konkurencji

Jest dobrze. Pozycja 87...dolewam soku do poziomkowej herbaty. Pomidor jak zwykle bez skórki...
Jest dobrze. Słońce przedziera się przez moje myśli. Czysta powierzchnia. Konkurencja została poza granicami.

spacer

Twój diabeł we włosach zaczyna mnie dziś mocno rozczulać...

piątek, 31 stycznia 2014

happy

Konary drzew. Ptaki. Śnieg. Negatyw świata.
Dobrze mi, kiedy dosypujesz kolorów do herbaty.

wszystko płonie

Wszystko płynie? Bzdura. Wszystko płonie. Oddechy, pocałunki, rozmowy o wszystkim i o niczym, dotyk, krzyk, spacer bez psa, noc bez snu, cienie na ścianie. Wszystko gaśnie w sekundzie. Wyczerpuje się woda w butelce, serek w opakowaniu, cierpliwość dla głupoty. Nic nie trwa wiecznie. Gasną świeczki. Spalają się parapety.
Wiesz? Kiedyś lepiłam kulki z chleba.

wtorek, 28 stycznia 2014

dzień dobry

,,zmelanżowany" rosół o piątej nad ranem ;-)
dziękuję

ps a teraz czas do pracy rodacy!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

drzwi

Dać siebie. Dać kawałek swojej duszy w słowie. Zetrzeć opuszki palców na klawiaturze. Zetrzeć powietrze pod naporem prawdy. To proste. To trudne. Jak zważyć odwagę bycia sobą? Gdzie szukać kamienia, co wagę przytrzyma? Boisz się. Kiedy otwierasz drzwi, płyną oczy. Boisz się tego, ale pamiętaj. Każda maska to tylko źródło łez. Jeszcze większych...

sobota, 25 stycznia 2014

jesteś walnięta

Dałabym coś na nadchodnik. Nie mam nic.

piątek, 24 stycznia 2014

moja Droga...


zimowe "Pojezierze"

środa, 22 stycznia 2014

:)

Czasem zdarza się nam nudny film, czasem horror, czasem bajka. Jestem za ostatnią opcją. Zdarzyła się bajka gdzieś na skraju zimy i raju.

A na jutro kupiłam już Mirindę...




wtorek, 21 stycznia 2014

a cuda się zdarzają

Nie mam ostatnio słów. Mam tylko chwile. Kolekcja mojego serca.
Nie umiem pisać ładnie. Ładnie Ty to na mnie patrzysz, kiedy nocnym autobusem jedziemy na skraj łąki. Kaczeńce zdarzyły się nam w styczniu. Czy to nie cud?

wtorek, 14 stycznia 2014

czekanie

Zbyt wolno płyną sekundy z szybą przypartą do serca.

piątek, 10 stycznia 2014

dobranoc

Kiedy pracuję w nocy, uśmiecham się do myśli. Popijam herbatę i domki z kart składam na znak, że chmurnolotnie. I wyjebane mam na prawdopodobieństwo upadku i gruzu odgłosy. Katastrofy budowlane, tsunami i inne pogorzeliska są w sumie dobrym materiałem na fotografie. Znajduję piękno w paragonach rozrzuconych na stole. W gratisie niebo. Szczęście to przecież kwestia pulsu serca.

czwartek, 9 stycznia 2014

rytuał

Każdej nocy wysyłam Ci na dobranoc telefonem komórkowym miłość.

środa, 8 stycznia 2014

dieta

Jadłam dziś z Tobą cukierki. Posypały się po pościeli. Kolorowy zawrót języka. A Ty jesteś diabłem, krzyczysz, bluźnisz, iskrami sypiesz, gromami ciskasz, jesteś diabłem, jesteś cholerą, jesteś bombą z natychmiastowym zapłonem. Jesteś domem. Zaroś mnie na kolację, mam ochotę na lizaki...

wycieczka


trampkami w niebo  / lipiec 2011r.

nie jestem ogrodnikiem

Pod Twoją obecność hoduję niezapominajki.

paranoje

Moja podłoga to odwyk. Przykładam do niej rozgrzane policzki, zajmuje się ogniem. Płonie. Nie boję się ognia. Tak naprawdę boję się tylko skrzynek pocztowych i rozsypanej heroiny Twojego spojrzenia. 

wtorek, 7 stycznia 2014

po prostu dzień świra

,,Y: Ty chyba masz coś z głową. 
X: -Z dupą! 
Y: -Z dupą to zawsze miałaś wściekliznę macicy masz bez przerwy. Kup sobie kołek osinowy i usiądź, siedź na nim to cię uspokoi.
(...)"
 

piątek, 3 stycznia 2014

love love

upadłam na głowę przed obliczem własnego serca

psot

,,Otwórz se chipsy, weź milkę i ciesz się życiem kobito."

,,Powiem Ci jedno: ja nigdy nie usypiam w czyichś domach."

,,Nigdy nie bierzesz kluczyków od tego samochodu, który jest beemką." 

,,Nie mam czasu grać. Ostatnio grałam trzy godziny i pozdzierałam palce."

 ,,To nie jest grupa, w której wszyscy się lubią. To jest grupa z problemami".

czwartek, 2 stycznia 2014

początek

Nowy Rok zaczął się ciepłem. Gdy blisko... Gdy serce... Gdy zapach przy policzku, a nie tylko porzucony na Twojej koszuli.
Nad ranem krzyczy w nas niebo: Nigdy nie przestawaj marzyć. Nigdy nie wiesz, kiedy się spełni...

wróżenie z gwiazd

Jaki Nowy Rok, taki cały rok. Hmmm.... Oby !