czwartek, 10 kwietnia 2014

dom

Nocami wracam od siebie. Mija mnie kosmetyczka, zieleniak i pasjonat zwierząt. Kosmita sprzedaje drogo, Kazia rozdaje przepisy, a czarna grzywka pyta czy dziś wieje. Znam tu każdą płytkę chodnika, każde załamanie nieba. W czarnych jak bez kałużach przeglądają się latarnie. Dziewczyna przechyla tanie wino, a żywopłoty przytulają zakochanych.
Kiedyś lubiłam zaglądać ludziom w okna, zazdrościć powietrza. I światła. Wyobraźnia wieszała zasłony, a po mieszkaniu przechadzał się kot. Dziś wracam nocami do siebie. Kuchnia pachnie jakby już na zapas. Mruczy prywatne futro. A ja wyglądam przez balkon. Na drugą połowę serca.
Marzenia się spełniają. Jutro uwierzę w cuda.


6 komentarzy:

  1. w cudzych oknach światło żyrandoli zawsze jest przyjemniej żółte a koty wygodniej rozsiadłe na zagłówkach kanap. czekam, aż rozpoznam w tym złudzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę w tym racji, z zewnątrz domy wydają się cieplejsze...
      choć mam na mojej drodze jedno okno niepokoju, ze złym światłem... tam nie śpią demony

      Usuń
  2. zapach kruchych ciastek
    po bokach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może kiedyś nauczę się je robić... doskonałe..
      a dziś pachnie mi majem...

      Usuń
  3. Tez kiedys lubiłam zagladać ludziom w okna, był to czas kiedy bardzo tęskniłam za własnym azylem, prywatnym miejscem na pomieszkanie... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń