Kocham Cię kochać. To najpierwsza myśl każdej czarnej nocy, kiedy nie umiem pisać wierszy.
I właściwie jest tylko jedno dalej. W nieskończoności kosmosu i delikatności miejsca, gdzie kończą się Twoje uda a zaczynają pośladki....
czwartek, 19 grudnia 2013
dekoncentracja
To będzie ciężka noc. Czeka na mnie energetyk w lodówce. Czeka na mnie Pani X na mailu. Czekają na mnie Twoje usta. Za zasłonkami czarne niebo, a ja w wyobraźni spijam gwiazdy z Twojego języka. Masz takie ciepłe dłonie...
Przepraszam. Już nie mogę wytrzymać. Nie ukryję tego nawet w świetle latarni.
Przepraszam. Już nie mogę wytrzymać. Nie ukryję tego nawet w świetle latarni.
środa, 18 grudnia 2013
kilka myśli o sposobie wyrażenia oczekiwania
Gdybym nie była sobą, a byłabym kimś innym, dałabym sto wykrzykników przy karpiu. Gdybym wyłożyła kawę na ławę, pojawiłyby się na niej uszka z barszczem, na białym obrusie. Gdybym wyraziła się wprost, mówiłabym o Twoich oczach w blasku choinki. Gdybym pisała bez owijania w bawełnę, owinęłabym papierem gwiazdowe prezenty, z Tobą, dla Ciebie.
sobota, 14 grudnia 2013
piątek, 13 grudnia 2013
wycieczki do Francji nigdy mi się nie znudzą
cykl: opowiadania z nutą pieprzu
Jest coś czemu ulegniesz zawsze.... Wiesz dobrze, jakie cuda potrafi czynić mój język.... Dobiorę Ci się do skóry. Zapiszę się na kurs francuskiego poziom ekspert... Rozpłyniesz się, zadrżą Ci uda... Utonę w Twoim zapachu, smaku... Nakarmisz mnie sobą, napoisz sokami. Dociśniesz bardziej moje usta, chwycisz za włosy, by bliżej, mocniej, namiętniej... by czuć.... Przypomnisz sobie, jak smakują dreszcze, gdy będę cię kochać przez wszystkie gwiazdy świata....
Jest coś czemu ulegniesz zawsze.... Wiesz dobrze, jakie cuda potrafi czynić mój język.... Dobiorę Ci się do skóry. Zapiszę się na kurs francuskiego poziom ekspert... Rozpłyniesz się, zadrżą Ci uda... Utonę w Twoim zapachu, smaku... Nakarmisz mnie sobą, napoisz sokami. Dociśniesz bardziej moje usta, chwycisz za włosy, by bliżej, mocniej, namiętniej... by czuć.... Przypomnisz sobie, jak smakują dreszcze, gdy będę cię kochać przez wszystkie gwiazdy świata....
,,połamane kwiaty, które żyją samotnie"
Wsadzono mnie na wahadło zegara. Świat mi się przerósł. Zmalałam do rozmiarów kruchości. Delikatne dotąd tykanie stało się zgiełkiem do utraty zmysłów. Ruch wahadła rollercoasterem czasu. Smak herbaty uspokaja, by za chwilę rozbić się o mózg wspomnieniem mojego niedzielnego rozpieprzenia. Pierdolone wahadło. Kupiłam kieliszki.
czwartek, 12 grudnia 2013
środa, 11 grudnia 2013
wtorek, 10 grudnia 2013
big love
Definicje miłości są różne. Każda miłość jest inna. Największa miłość, jaką spotkałam ostatnio nie ma krzesła, ładowarki, zrozumienia, troskliwości, wierności, szczerości, ochoty, czasu, możliwości by zobaczyć, być. Ma za to piec i łóżko zawsze gotowe po 22. Moje uznanie, w końcu zima idzie.
w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone
A może ja jestem szalona? Wariatka z niepoczytalnością w kieszeni. Codziennie maluję ściany kolorem obłędu. Mięso na płytkach zasycha i budzi fascynację. Oddycham marzeniami, mam swój cel. Karmię się lepką pajęczyną słów. A Ty lepiej nie zaglądaj do mojej głowy. Lepiej nie budź wszystkich demonów. Połowa jeszcze śpi. A już nieprzewidywalność podpierdala mi w żyłach. Popijam wódkę bez lodu i myślę, ile jeszcze sekund wytrzyma świat. Mam wyjebane na zasady. Kwasami przemywam co rano nadgarstki. Probówki w piwnicach mojej podświadomości zawrzały...
poniedziałek, 9 grudnia 2013
złudzenia
"Najgorsze, co może
uczynić człowiek to nadinterpretacja. Nadinterpretacja kilku chwil
uniesienia, momentu, w którym krew ruszyła jakby szybciej na jej
widok. Nadinterpretacja jej słowa, gestu, spojrzenia.
Nadinterpretacja uczuć. Nadinterpretacja serca."
Nadinterpretacja uczuć. Nadinterpretacja serca."
Bard od Siedmiu Boleści
,,Kubuś"
Nocą trochę pamiętnika:
,,....chyba byłoby można podsumować to krótkim: cudownie! bosko! i jeszcze dodać nieziemsko... Hmm... cholera jest idealnie... no jak to możliwe, że jest tak razem idealnie??? Możemy razem godzinami być, a ja bym mogła patrzeć i patrzeć i patrzeć bez końca i nie znudziłoby mi się to. Każde spotkanie jest niezwykłe. No i ta chemia... popatrzy, zbliży się, a ja już prawie mdleję... Siet! jak nastolatka.... Jego usta też mnie zaskakują. W sklepie... W bramie podczas spaceru... wtedy gdy płaczę... gdy... gdy wydaje się, że nie będzie nic.... a jest.... i to jak..... Stanowczo za bardzo mnie to.... Ale lubię to... ojesuuu..... jak ja to lubię..."
i jeszcze ta beznadziejna piosenka na cudowny replay... replay... replay...
,,....chyba byłoby można podsumować to krótkim: cudownie! bosko! i jeszcze dodać nieziemsko... Hmm... cholera jest idealnie... no jak to możliwe, że jest tak razem idealnie??? Możemy razem godzinami być, a ja bym mogła patrzeć i patrzeć i patrzeć bez końca i nie znudziłoby mi się to. Każde spotkanie jest niezwykłe. No i ta chemia... popatrzy, zbliży się, a ja już prawie mdleję... Siet! jak nastolatka.... Jego usta też mnie zaskakują. W sklepie... W bramie podczas spaceru... wtedy gdy płaczę... gdy... gdy wydaje się, że nie będzie nic.... a jest.... i to jak..... Stanowczo za bardzo mnie to.... Ale lubię to... ojesuuu..... jak ja to lubię..."
sierpień 2011r.
i jeszcze ta beznadziejna piosenka na cudowny replay... replay... replay...
niedziela, 8 grudnia 2013
i nigdy nie będę gotowa
Mogę dać ci tylko cztery kąty codzienności. Zupkę chińską na obiad. I połowę jajka na śniadanie. Nie napiszesz już dla mnie żadnego wiersza. Nie będzie randki w zwyczajnych świecach. I pocałunków na powitanie. Nie będzie dworca i autobusu, co by winę na niego zrzucić za łzy pożegnania. Będzie tylko mroźna zima i czas, który nie zatrzymał się, gdy zaklinałam.
komu potrzebny plaster
Nie umiem pisać wierszy. Kaleczę słowa jak serce. Nie potrafię wydusić z siebie oddechu. Kołkiem w gardle staje łza. Łazienka skurczyła się do rozmiarów pudełka od zapałek.
Słucham Kelly family. Jak w tamtą sobotę, kiedy wywrócił się świat. Upadał na głowę, tak się zakochał, ten mój świat. Jedna jedyna. Miłość. Od początku do końca. Całuję kruchość papieru. Może znikną rany, z kolana, z duszy. Rowerem nie pojadę do Palestyny, zima skuła lodem wszystkie drogi. Tylko tęsknota wynajęła tam odrzutowiec. I jeszcze te włosy, w których się można schować i ciężki kaliber słów na k.
Słucham Kelly family. Jak w tamtą sobotę, kiedy wywrócił się świat. Upadał na głowę, tak się zakochał, ten mój świat. Jedna jedyna. Miłość. Od początku do końca. Całuję kruchość papieru. Może znikną rany, z kolana, z duszy. Rowerem nie pojadę do Palestyny, zima skuła lodem wszystkie drogi. Tylko tęsknota wynajęła tam odrzutowiec. I jeszcze te włosy, w których się można schować i ciężki kaliber słów na k.
piątek, 6 grudnia 2013
siła wiatru
Dzisiaj wszystkie piosenki pachną deszczem. A Twoja skóra, kiedy zbyt głośno oddychasz, ma zapach nieba. Gdzieś tam między piórami jedna miłość. Ta prawdziwa. I tylko to ma sens.
przeznaczenie
Sto jeden kilometrów.
Sto jeden orgazmów.
Miliony chwil.
Znasz mnie na pamięć.
Znam cię na pamięć.
Kupujesz mi pierścionek.
A nawet trzy.
Jesteś mi studnią bez dna.
Sto jeden orgazmów.
Miliony chwil.
Znasz mnie na pamięć.
Znam cię na pamięć.
Kupujesz mi pierścionek.
A nawet trzy.
Jesteś mi studnią bez dna.
czwartek, 5 grudnia 2013
psalm
Jutro otworzą nam niebo i ze śniegiem spadnie szczęście. Spróbuj to sobie wyobrazić. Ze wszystkich pragnień czasu teraźniejszego, dokonasz się Ty. Przepowiadają to gwiazdy, księżyc wylosował chińską wróżbę. Wszystko mi mówi, że gdzieś za rogiem stopisz się z moją skórą.
środa, 4 grudnia 2013
bo istnieje lipiec
Mam w sobie bardzo znośną lekkość przeświadczenia, że wrócisz. Niedługo, szybko, najszybciej. Z podwiniętą koszulą, niecierpliwością w oczach. Wrócisz. Dziś to już wiem. Pulsuje we mnie jednoznaczna pewność. I choćby z pistoletami zachodzili ci drogę. Wrócisz.
miłość
Bo może miłość to właśnie kaptur szarej bluzy codzienności. Dziury w skarpetach, wylana herbata i spokój w palcach zaplatanych w Twoje włosy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


