Mogę dać ci tylko cztery kąty codzienności. Zupkę chińską na obiad. I połowę jajka na śniadanie. Nie napiszesz już dla mnie żadnego wiersza. Nie będzie randki w zwyczajnych świecach. I pocałunków na powitanie. Nie będzie dworca i autobusu, co by winę na niego zrzucić za łzy pożegnania. Będzie tylko mroźna zima i czas, który nie zatrzymał się, gdy zaklinałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz