Wsadzono mnie na wahadło zegara. Świat mi się przerósł. Zmalałam do rozmiarów kruchości. Delikatne dotąd tykanie stało się zgiełkiem do utraty zmysłów. Ruch wahadła rollercoasterem czasu. Smak herbaty uspokaja, by za chwilę rozbić się o mózg wspomnieniem mojego niedzielnego rozpieprzenia. Pierdolone wahadło. Kupiłam kieliszki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz