Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niecodzienna codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niecodzienna codzienność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 czerwca 2014

Nienasycenie

Zachciało mi się bloga. Inaczej. Jak dawno temu w paski. A przecież lubię maki. Lecą sobie właśnie w kanale reklamowym i kuszą wolnością. Obietnice też lubię. Słowa na przekór deszczom. I wiatrom w oczy.
Potem gotuję obiad. Dorzucam przyprawy. Dla smaku. Z serca. W menu dziś ragu. Kiedyś marzyłam o własnej knajpie. Z sofami. Świecami. I zawsze świeżymi kwiatami. Nie zostałam Gesler. Drugą Gesler. Ani nawet dwudziestą. Zielarką też raczej nie zostanę. Przyszło mi się z tym pogodzić. Zupełnie nie mam ręki do kwiatów. Za to mam głowę w chmurach. Serce na talerzu. Rudego kota. I nieskończone pokłady miłości.

piątek, 30 maja 2014

puzzle

Bo wszystko to czasem sprawia wrażenie wycinanki. Pokój wycięty z tamtego życia, co porzucone pulsuje cicho za plecami. Lampa, zasłony, kontakty. Stół. I filiżanki jak z Anglii. Co ludzie powiedzą, tak drży mi ręka. Nie nawykłam do takiej ilości kawy i ciepła. Do tego prawdziwy pomidor. Smak prawdy i zdjęcia z głowami. Epicentrum wycinanki zajmują oczy, usta, dłonie i cała reszta. Jak z katalogu. Tak bardzo tu nie pasujesz, łamiesz zasady biciem serca. Tak bardzo przylegasz i szczęściem wtapiasz się w dywan. Kolejne krople kleju wylane na fundamenty.

wtorek, 13 maja 2014

white sunrise

Chyba nigdy nie zrozumiem ludzi. Oszukują. Kłamią. Zwodzą. Obiecują bez w styczniu. I żonkile na Boże Narodzenia. Przyjadę. Pójdę. Zrobię. Załatwię. Chyba Cię na szaro. A potem jeszcze dowalić mailem. Słów ślinotokiem. Mam wkurwa. Mam zmęczone oczy. I jeszcze brakuje kredki w odcieniach szarości. Za to z brokatem.
White sunrise poprawia humor. Z przypadku woda toaletowa. Pasuje mi.

ps i jeszcze wracam do domu cała i niezdrowa na umyśle. Bywa.

czwartek, 1 maja 2014

kolory

Pada biały deszcz. To drzewa jeszcze płaczą przedwcześnie utraconymi płatkami. Dopiero maj, a już bez.
Przykładasz mi biały kompres do serca. Na pasach ruchliwej ulicy. W szaro-burej cudownej rzeczywistości.
Lubię biały, a serce mam przecież czerwone.

środa, 23 kwietnia 2014

szaleństwo na parkingu

Kiedy znów pójdziemy na parking? Spodobało mi się. Nie sądziłam, a jednak. Parking pod Realem, pod Tesco i wszystkie inne parkingi świata od dziś nasze! Odkrywanie nieznanego, wycieczki w głębiej... Kreci mi się w głowie, samochody wirują. Nie mogę się skupić, powiedzieć właściwie, choć próbuję i próbuję. Spodobała mi się ta zabawa… Choć nadal myli mi się Honda z Hyundai’em, a Seat z Suzuki. Kiedy pójdziemy znów rozpoznawać marki samochodów? :)))))

zasadzka

Co byłoby gdyby rozciąć niebo? Szybkim ruchem, niespodzianie. Rozciąć. Zranić. W zasadzie niewiele mamy do stracenia, dziurawi się przecież wszystko: ser w plasterkach, drogi, pamięć, a nawet skarpetki. I byłaby sobie dziura w niebie wielkości parasolki. Można by zbadać ukrwienie nieba, żyły, aorty, rzeki krwi, morza czerwonych łez. Boga zaprosić na spacer, na kawę. Polizać chmury jak cukrowe lizaki. No i co z Aniołami? Gubiłyby piórka. Czasem obcasy za niskich Anielic spadałyby gradem na ziemię. A swoją drogą ciekawe, czy taki Anioł, potykając się o dziurę w niebie, rzuci kurwą? Nadsłuchiwałabym łakomie z ziemi. Ja bym rzuciła. Pewnie dlatego Aniołem to ja raczej nie zostanę…

środa, 16 kwietnia 2014

e- motka

Czasem nawet nie marzę. Czasem spełnia się niewypowiedziane. :) 

Dygresja: Za oknem atrament, na którym zawisła lampa z Ikei. Wygrywa konkurencje z księżycem. A ja dalej nie posiadam zegara ściennego.

ps dziękuję...

wtorek, 8 kwietnia 2014

maglina

Siedzę sobie pośrodku nocy. Przypodłogowe listwy spoglądają na mnie z góry.
Czerwona pustynia kącika oka płacze. Nie lubi wiosny. A ja nie lubię zimy. Tak oto wpadam w konflikt z własnym ciałem.
Zasłony czekają na nożyczki i okno na świat. W firankach zawiesiła się noc i wyrywa czarne dziury neonami miast. Nie mam białej nici. Tylko zielony kordonek.
Wiosną kocha się nałogowo.
Z robótek ręcznych wolę jedwab pod palcami. Nie używam igieł. Do ty tkanie...

niedziela, 23 lutego 2014

ocean

Usztywniam palec. Nie pamiętam nawet, jak go łamię. A Ty czasem robisz głupie głupoty. Jak dobrze, że jest bandaż i miłość.
Rozczulają mnie miejsca, w których jeszcze nigdy nie byłam. Rozczula wiatr na schodach. A Ty czasem się gubisz w przeciągach. Jak dobrze, że jest lina mojej dłoni i prosty chodnik do Ciebie.

piątek, 14 lutego 2014

prawie wiosna



prawie wiosna
prawie szara Łódź

ps w oknach kamienic też widać niebo
wystarczy się przyjrzeć

czwartek, 6 lutego 2014

noc o 18

W świetle latarni czytam słońce.

kiedyś była zima




Katowice, Park T. Kościuszki 

poniedziałek, 3 lutego 2014

analiza konkurencji

Jest dobrze. Pozycja 87...dolewam soku do poziomkowej herbaty. Pomidor jak zwykle bez skórki...
Jest dobrze. Słońce przedziera się przez moje myśli. Czysta powierzchnia. Konkurencja została poza granicami.

piątek, 31 stycznia 2014

happy

Konary drzew. Ptaki. Śnieg. Negatyw świata.
Dobrze mi, kiedy dosypujesz kolorów do herbaty.

wszystko płonie

Wszystko płynie? Bzdura. Wszystko płonie. Oddechy, pocałunki, rozmowy o wszystkim i o niczym, dotyk, krzyk, spacer bez psa, noc bez snu, cienie na ścianie. Wszystko gaśnie w sekundzie. Wyczerpuje się woda w butelce, serek w opakowaniu, cierpliwość dla głupoty. Nic nie trwa wiecznie. Gasną świeczki. Spalają się parapety.
Wiesz? Kiedyś lepiłam kulki z chleba.

wtorek, 28 stycznia 2014

dzień dobry

,,zmelanżowany" rosół o piątej nad ranem ;-)
dziękuję

ps a teraz czas do pracy rodacy!