Wszystko płynie? Bzdura. Wszystko płonie. Oddechy, pocałunki, rozmowy o wszystkim i o niczym, dotyk, krzyk, spacer bez psa, noc bez snu, cienie na ścianie. Wszystko gaśnie w sekundzie. Wyczerpuje się woda w butelce, serek w opakowaniu, cierpliwość dla głupoty. Nic nie trwa wiecznie. Gasną świeczki. Spalają się parapety.
Wiesz? Kiedyś lepiłam kulki z chleba.
"Bzdura!"- i dla mnie już na zawsze wszystko co płynęło będzie wszystkim, co płonęło.
OdpowiedzUsuńmamy jeszcze różnokolorowe popioły wspomnień
UsuńPłoniemy codziennie w swoim ciele...
OdpowiedzUsuńpłoniemy, a tak w ogóle to czasem miewam zapłon, ale słomiany, szkoda ;)
Usuńdobrze, że miewasz:) ja płonę non stop, aż spłonę
OdpowiedzUsuń