Chwytam rzeczywistość za rogi. Nie bawię się w panią przedszkolankę. Mówię głośno, wyraźnie. Nie sypię cukrem pod łóżkiem. W łóżku wyjątek. Mydlinami usuwam brud z dłoni. Za bardzo szanuje oczy innych. Nie będę zachwycać się pięknem kwiatków, kiedy pod nogami leży gówno. Drzewo to drzewo. Smród to smród. Kłamstwo to kłamstwo. Trawa to trawa.
A tak w ogóle to straszna ze mnie romantyczka.Z lampionami w oczach. I dotykiem od którego przewraca się niebo.
za cukrem dziś chodzę. i powtarzam jak mantrę "odpuść. przestań. gówna się nie da naprawić".
OdpowiedzUsuńszkoda cukru na gówno, szkoda dłoni, młotka i życia. perfumy plus smród = jeszcze większy smród
UsuńPowodzenia.
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
Usuńojej, tak, należy być sobą, ściskam
OdpowiedzUsuńto najważniejsze
Usuńi nie bać się swojego zdania