czwartek, 29 maja 2014

różowy szalik

Chwytam rzeczywistość za rogi. Nie bawię się w panią przedszkolankę. Mówię głośno, wyraźnie. Nie sypię cukrem pod łóżkiem. W łóżku wyjątek. Mydlinami usuwam brud z dłoni. Za bardzo szanuje oczy innych. Nie będę zachwycać się pięknem kwiatków, kiedy pod nogami leży gówno. Drzewo to drzewo. Smród to smród. Kłamstwo to kłamstwo. Trawa to trawa.
A tak w ogóle to straszna ze mnie romantyczka.Z lampionami w oczach. I dotykiem od którego przewraca się niebo.

6 komentarzy:

  1. za cukrem dziś chodzę. i powtarzam jak mantrę "odpuść. przestań. gówna się nie da naprawić".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda cukru na gówno, szkoda dłoni, młotka i życia. perfumy plus smród = jeszcze większy smród

      Usuń
  2. ojej, tak, należy być sobą, ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to najważniejsze
      i nie bać się swojego zdania

      Usuń