Punkt wyjścia czasem równa się punkt wejścia. Stare schematy śmierdzą mi z daleka zjełczałym masłem. W dupę. Bez wazeliny. Mogłabym pisać książki, mogłabym tworzyć scenariusze z odgrzewanych kotletów. A przecież prawdziwe niebo jest zawsze proste. Prawda, kochanie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz