To przecież tylko kilkanaście godzin. Kilka głębokich spojrzeń... To przecież tylko słowa wciśnięte w zmierzwione włosy. Dwa widelce i talerz na pół. To powietrze poruszone gestem. To tylko zapach zaklęty w róż. Zdobywanie białych szczytów. I kokardka... Też biała.
Zdarzyło się szczęście gdzieś tam na krawędzi listopada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz