sobota, 9 listopada 2013

nie umiem pisać

Uciekły mi wszystkie metafory, liryzm, aluzje i spacery po gwiazdach. Walę dziś w oczy rozpinaniem guzików. Wulgaryzmem dosłowności zabijam resztki niedopowiedzeń. Zastanawia mnie moja własna płaszczyzna. Aż by się chciało doprawić. Dosolić, dopieprzyć, dosłodzić? Nie chcę być mdłym kleikiem, papką, błotem, liściem pod butem listopada. Złap mnie za włosy, targnij do ściany, nakarm najbardziej ordynarnie. Pamiętaj, potrafię krzyczeć całym ciałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz